Potrzebuję odrobiny koloru

 

W styczniu pogoda za oknem niezbyt zachęca mnie do jakiejkolwiek aktywności, i chociaż codziennie odwożę dzieciaki do szkoły i sama gonię jak szalona do pracy, to po powrocie do domu chętnie bym się zaszyła w jakimś ciemnym kąciku. Takie postępowanie jest do mnie zupełnie nie podobne, nie lubię siebie w tej bezczynności i dlatego też, szybko postanowiłam to zmienić. Doszłam do wniosku, że natychmiast potrzebuję jakiegoś odważnego koloru. Najpierw kupiłam sobie przepiękne żółte szpilki, a potem zainspirowana tą barwą zaczęłam szukać dekoracji w takim odcieniu.

Okazało się, że wybór jest całkiem duży, a taki jeden akcent postawiony gdzieś w centrum wnętrza nie tylko je ożywia, ale poprawia mi humor oraz przyciąga uwagę. Zobaczcie co udało mi się kupić. Nie muszę chyba nikomu przypominać, że styczeń to miesiąc szalonych wyprzedaży?

Na początek przepiękny żółty jasiek. Będzie to ozdoba do mojego nowego kącika sypialnianego. Jeszcze nie wiem dokładnie jakie kolory będą tam królowały, ale na pewno będzie to biel, czerń i szarość. Do takich barw żółty idealnie pasuje.

chp-fala-zolt

Drugim łupem jest obecnie bardzo modna dekoracja, czyli przestrzenny znak. Jest on równie żółty jak poduszka i dlatego też, również wyląduje w sypialni.

18504-Lakierowana_rzezba_BoConcept

 

Wisząca szafka

W pokoju u moich dzieci z dnia na dzień panuje coraz większy bałagan. Kiedyś wydawało mi się, że dzieci w wieku przedszkolnym szybko można nauczyć organizacji. W tych zamierzchłych czasach ich pokój faktycznie prezentował się całkiem nieźle. Nawet podczas wielkich porządków nie musiałam się zbytnio napracować. Teraz z kolei, gdy dzieciaki chodzą już do szkoły przez ich pokój codziennie przechodzi tajfun, który rozrzuca książki, płyty i ubrania gdzie popadnie. Nie mam już do tego siły i cały czas szukam nowych pomysł na organizację. Jeżeli macie na to jakieś rady, to czekam na nie z niecierpliwością.

Zanim jednak to nastąpi sama postanowiłam wziąć byka za rogi. Doszłam do wniosku, że skoro moje pociechy cały czas rozrzucają książki i płyty, to może przydadzą im się jakieś nowe półki. Byłam już nawet w sklepie meblowych i podjęłam pewne decyzje. Wybrałam dwa rozwiązania i liczę na to, że pomożecie mi się na coś zdecydować.

Wersja numer jeden to klasyczna wisząca półka. Po jednej dla każdego dziecka.

img_2409

Wersja numer dwa to wisząca szafka, w której można schować wiele gadżetów. Myślę, że ta opcja będzie lepsza. Przede wszystkim w takiej szafce więcej się zmieści, a poza tym nawet jeśli będzie tam bałagan to i tak nie będę go na co dzień oglądać. Dzieciaki są za rozwiązaniem numer dwa, a Wy?

008_GRESS_dab_sonoma_SZAFKA_WISZACA_2d