Pokój nastolatka – czyli jak urządzić go w zgodzie z właścicielem

Przyznam szczerze, że gdy dowiedziałam się, że będę miała pierwsze dziecko, to jedną z rzeczy na jakie się strasznie cieszyłam, było to, że będę mogła kupić łóżeczko, wózeczek oraz urządzić kącik dla bobasa. Dziś moja córka ma już 14 lat i w niczym nie przypomina zgodnej kilkulatki, która cieszyła się na różowy fotelik w pokoju…

Jak urządzić pokój dla nastolatka?

Niedawno odświeżałyśmy jej pokój, bo córka oświadczyła, że albo pozbędziemy się tapety w słoniki albo ona zamaluje całą ścianę markerem. Przyznam, że to wspólne przedwsięzięcie było dla mnie dużym wyzwaniem, bo latorośl najwyraźniej nie odziedziczyła po mnie zamiłowania do stylu angielskiego, natomiast miała dość odlotowe pomysły. Stąd pomysł na wpis – jak się dogadać, by wszyscy byli zadowoleni?

U nas w domu zawsze szanowano przestrzeń dziecka. Moi rodzice, odkąd z siostrą, z którą miałam wspólny pokój, zaczęłyśmy dorastać, zawsze pukali, gdy do nas wchodzili. Mogłyśmy też po swojemu ustawiać meble, wieszać co chciałyśmy na ścianie. Warunki były dwa – musiałyśmy się dogadać ze sobą oraz utrzymywać w pokoju porządek.

Takie same zasady wprowadziłam w porozumieniu z mężem w domu. Przyznam jednak, że jako nastolatka nie miałam szalonych pomysłów, a dekoracje, jakie wybierałam do powieszania na ścianie to były zdjęcia mojej paczki przyjaciół. A tu córka wyskoczyła z tym, że chce pomalować pokój w czarno-czerwone pasy…

Moja pierwsza myśl to było przerażenie. Ale pooddychałam głęboko i postanowiłam wypytać córkę, że jest zdecydowana na takie kolory? Co zrobi, jak wnętrze ją zmęczy? Czy nie będzie je za ciemno? Córka odebrała moje pytania, jako próbę zniechęcenia i nie była zachwycona. Zasiało w niej to jednak ziarno wątpliwości, co sprawiło, że postanowiła ograniczyć się do jednej ściany, która jest pomalowana na czerwono.

Uważam, że warto pozwalać dziecku na ekspresję i szukanie swojej stylistyki. Moja córka wybrała dość nowoczesny styl, na który ja nigdy bym się nie zdecydowała. Jednak nie jest moją kopią, byśmy całe życie miały postępować tak samo.

Przy okazji jestem też dumna, bo remont był dla mojej córki małą szkołą obracania pieniędzmi. Określiliśmy jej kwotę: 3000 złotych, jakie mogła wydać na farby, meble oraz dodatki. Córka sprytnie ją zwiększyła, robiąc na olx wyprzedaż niepotrzebnych rzeczy, dzięki czemu starczyło jej na wypaśny materac do spania.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *